Niewiele brakowało a skończyło by się źle. Los uparł się na mnie i skoro nie udało się w poniedziałek, a w środę się nawet trochę pozbierałem, no to dowalił mi w piątek. Tam gdzie najbardziej boli. Nóż w plecy.
Nadal jednak oddycham spokojnie, ponoć nieszczęścia chodzą trójkami, wiec może jeszcze coś ma w zanadrzu.
It’s funny how I feel like
Some kind of person
Another kind of person
I would never like to be...